Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/curia.do-broda.mazury.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server154327/ftp/paka.php on line 5
wiatłem cyprysy.

ani jej sobowtór.

spod kanapy, schował się za krzesłem i syczał na niego, łypiąc błyszczącymi złotymi
– Ale co ty... To znaczy, wiem, że dzwoniłeś i że powinnam była oddzwonić, ale nie
Bentz od razu pognał do innego pomieszczenia, gdzie, na swoje nieszczęście, zastał tylko
– Cholera. – Po krótkim milczeniu Hayes wziął się w garść. – Poinformowałem Straż
- O co chodzi? - Z jego ust zniknęły resztki uśmiechu. Patrzył na nią badawczo, w
Ale umysł nie panował nad ciałem, mięśnie odmawiały posłuszeństwa. Paralizator
zmądrzejesz i wrócisz do Luizjany? Słuchaj, mam tu robotę. Prawdziwą. Zadzwoń, kiedy
– Musi gdzieś być. Trzeba tylko szukać, myśląc jak ten dupek, a znajdziesz go. Myśl jak
– Hej! – Usłyszał z daleka, jakby z długiego tunelu. – Hej! Zamrugał szybko i zobaczył,
przejęła. Choćby nie wiadomo jak się starał, nie udało mu się zbić jej z tropu. – W każdym
Skoro pragnęło jej tylu mężczyzn, jakim cudem wyszła za maż, rozwiodła się i
W głosie wzgardzonej kochanki brzmiał smutek.
Czas płynął powoli, w końcu zobaczył wieże lotniska i restaurację Encounters,
Przy pomocy Montoi i operatora telefonii komórkowej usiłował sprawdzić, z jakiego

– Słyszałem.

- Skąd masz te informacje? - Od znajomego znajomego. - Plotki - powiedział rozczarowany. - Takie same jak te, za które płacimy codziennie naszym informatorom. - Pogłoski nie mają żadnego znaczenia w sądzie. - Nawet nie wiemy na pewno, czy to morderstwo. Po prostu dzielę się z tobą informacjami, które udało mi się zebrać. Sprawdzę je i dowiem się, jaka jest prawda. - Uśmiechnęła się. - Na wypadek, gdybyśmy jednak mieli z tym trafić do sądu. Spojrzał na jej nastroszone włosy i ciemniejsze odrosty. - Nie usłyszałaś tego w salonie piękności? - Cholera, nie. - Jeden kącik jej ust się uniósł. - Nie chodzę do salonów piękności. Boże, nie znoszę tej nazwy. Zakład kosmetyczny też nie jest dużo lepszy. To - wskazała na sztywne blond włosy - może się zdziwisz, ale to nie jest robota profesjonalisty. Pewnie myślisz, że zapłaciłam czterdzieści, sześćdziesiąt albo i sto dolarów jakiejś fryzjerce, ale do diabła, nie. To powstało dzięki staremu dobremu Clairolowi i nożyczkom, które odziedziczyłam po babci. Co sześć tygodni poświęcam mojej fryzurze około dwóch godzin i voila, oto główne clou programu! - Po prostu clou. - Tak, wiem. - Wstała i znów pokazała na swoje włosy. - Tanio, szybko, nowocześnie! - Skoro tak mówisz... - Bo tak jest - powiedziała, grzebiąc w torebce. Wyciągnęła paczkę marlboro. - Czas na krótką przerwę. Chcesz jednego? - Raczej nie. Lepiej sprawdzę znajomych i rodzinę Josha Bandeaux. Skoro naprawdę był tak nielubiany... - Niektórzy nazywali go Josh Bandyta Bandeaux. - Uroczo. - Świetnie do niego pasowało. Myślę, że nazwała go tak któraś z jego byłych kobiet. Prasa to podchwyciła... - W to akurat nie wątpię. - Nie kochasz czwartej władzy, co, Reed? - Ani trochę. Spytała: - Myślisz, że mogłabym sprzedać to zdjęcie? - Wskazała ekran komputera. Josh leżał na swoim drogim biurku, tak jak go znaleźli, z zaschniętą krwią na palcach. Widać było nawet kałużę na dywanie. - Każdy, kto zapłaci, będzie mógł zrobić sobie z tego tapetę, wygaszacz ekranu lub coś w tym rodzaju. - Śmieszne - powiedział bez cienia uśmiechu. - Myślałam, że docenisz mój żart. Nagle spoważniała. Reed przypuszczał, że Morrisette była bardziej związana z tym draniem, niż chciała się przyznać. Mógłby się założyć, że nie zapominała tak łatwo swoich mężów czy kochanków. Wyglądała na twardą sztukę, ale wcale nie była taka silna. Raczej udawała. Z tego, co słyszał, dorastała bez ojca. Krążyły plotki, że ojciec porzucił matkę dla młodszej kobiety zaraz po narodzinach Morrisette. Ale tak tylko gadali ludzie. Miejscowe ciemniaki. Reed nie znał prawdy i niewiele go ona obchodziła. A raczej do tej pory go nie obchodziła.
wydziale. – Ze złośliwym uśmiechem dodał: – Nawet twoja dziewczyna z nim romansowała.
zdecydował, że najlepiej, jeśli Corrine dowie się tego od niego. Jedną lekcję wyciągnął z obu

I dobrze!

1999, srebrny. Trochę mijał się z prawdą, ale facet to łyknął, zwłaszcza gdy Montoya podał
Kim jest? Dlaczego do niego dzwoniła? Po co? Chciała, żeby ją tu odnalazł? Z
Uniosła brew. Jego żołądek fiknął kozła.

Tak więc, jeśli niańczenie żony Bentza pomoże jej się dostać do wydziału zabójstw, proszę

– Nic dziwnego. – Facet lekko bełkotał. – Mądrala. To telefon publiczny. Budka? W
– Nie do końca, ale blisko. Złe wieści szybko się rozchodzą.
średnią i nie zdołał ukryć bólu, który przeszył go na wskroś.